Magiczny Mumbaj- ekspresowy tour po mieście

Co Marlena i Michao robili w Mumbaju..? W Singapurze mieszka i pracuje mnóstwo rodowitych i Singapurskich Hindusów, wiec mamy wiele znajomych tej nacji. Pewnego pięknego dnia, jedna z naszych bliższych znajomych Shikha zaprosiła nas na ślub, naturalnie -mający miejsce w jej rodzinnym mieście w Indiach. Podróże w nieznane, egzotyczne miejsca zawsze są ekscytujące, ale podroż w nieznane, egzotyczne miejsce z całą paczką przyjaciół by uczestniczyć w ceremonii, według lokalnej religii z lokalnymi rodzinami to zupełnie inny level! 😀

Przyznam że miałam pewne obawy przed tym wyjazdem, może dlatego że najczęstsze niusy jakie dochodzą z Indii do Singapuru to wiadomości o zbiorowych gwałtach, napaściach i zbrodniach.  Z drugiej strony, wiele razy przekonałam się już, że nie warto wierzyć stereotypom i stronniczym mediom. Poranna gazeta na progu mojego pokoju hotelowego, z takim oto nagłówkiem, trochę utemperowała mój optymizm:

::’Uzbrojeni mężczyźni napadli na rodzinę, zabili 1, zgwałcili 4 kobiety niedaleko Gr Noida’::

Mam wrażenie że powinien to być post czego nie robić w Mumbaju, bo na każdym kroku byliśmy pouczani przez naszych Mumbajskich znajomych,choc muszę od razu zaspoilerowac że przez cały weekend nic złego nam się nie przytrafiło a Mumbaj i Mumbajczycy zrobili na nas bardzo pozytywne wrażenie. Jak bardzo intensywny to był weekend i jak mało czasu mieliśmy na jego zobaczenie już w następnym poście o Hinduskim ślubie ( a właściwie trzech!;) )

Kilka szybkich faktów żeby was zaintrygować Mumbajem:

  • Mumbaj leży na zachodnim wybrzeżu Indii
  • Mumbaj to najbogatsze, ale też najbardziej zaludnione miasto Indii (a 4te na świecie), gdzie mieszka ok.20 milionów ludzi (czyli to tak jakby zmieścić połowę Polski w jednym mieście).  Ale! Nie widać tego aż tak bardzo na ulicach czy w kawiarniach. Jest tłoczno, ale zarazem gwarnie i kolorowo (panie noszą tradycyjne hinduskie stroje a panowie nie wiedzieć czemu ‘normalne’ ciuchy czyli długie spodnie i koszule).

  • Mumbaj na całym świecie znany jest z bycia domem dla Bollywoodu, czyli hinduskiego przemysłu filmowego. I chociaż Bollywood to nie jest jedno konkretne miejsce a raczej studia filmowe rozsiane po całym mieście, można przejść się dzielnicami rezydencji bollywoodzkich gwiazd a nawet spotkać je w nocnych klubach. Bollywood to oczywiście nawiązanie do Amerykańskiego Hollywood, na pamiątkę prześcignięcia ich w ilości produkowanych filmów, kiedy Mumbaj nazywał się jeszcze Bombaj..

:: Warto bylo przyjechac chociazby po to by moc ubrac tradycyjne saree i poczuc sie jak gwiazda Bollywood;) ::

  • Jak to jest z tą nazwą..? Mumbaj czy Bombaj? Okazuje się ze Bombaj to nazwa zangielszczona z ‘Bom Bahia’ (‘Dobra Zatoka’), a wszystko co angielskie kojarzy się z czasem kolonialnym, wiec w 1995 zmieniona została na Mumbaj. Jak dla mnie Mumbaj brzmi tak samo angielsko jak Bombaj ale co ja tam wiem.

Sentyment jednak najwyraźniej pozostał:

::Michał jeszcze nie wie że na spacer po Mumbaju trzeba ubrać się w luźniejsze ciuchy::

Z powodu intensywnego planu ceremonii weselnych nie mieliśmy zbyt wiele czasu na zwiedzanie, dlatego rodowity Mumbajczyk (a prywatnie nasz kolega z doktoratu) zrobił nam ekspresowy tour po wszystkich KONIECZNYCH do zobaczenia miejscach i rzeczach do zrobienia w jego mieście. Oto one – uszeregowane subiektywnie w losowej kolejności:


Nr 1. Przejażdżka po Bandra-Worli Sea Link

Nasz hotel znajdował się niedaleko lotniska, więc żeby dostać się do centrum możliwe są dwie opcje: droga przez miasto albo nowy sea-link po zatoce, skracający czas podroży z 60–90 do 20–30 minut. Uwierzcie mi, skrócenie czasu to nie jest najsilniejszy argument za sea-linkiem, bo kosztujący 250 milionów US dollarów most gwarantuje widok na panoramę Mumbaju jak żadne inne miejsce! Wszyscy zgodnie zrobiliśmy  ‘Wooooowww’, a sama przejażdżka trwała kilka minut, wiec można się nacieszyć widokiem albo zawrócić i przejechać się jeszcze raz (most jest niedostępny dla pieszych).

Nr 2. Tajemnicze nawiedzone miejsca i stare kolonialne posesje

Mumbaj jest PEŁEN niezwykłej hindusko-brytyjskiej (a poprawnie: ‘Indo-Saracenic’) architektury i chodząc ulicami nie mogłam się napatrzeć na piękno podstarzałych, autentycznych kamienic.

Przechadzając się w centrum miasta wśród ambasad i innych bogatych posesji, zauważyliśmy że jedna z nich wygląda na potwornie zaniedbaną i opuszczoną. Nihar (nie mylić z Michał) z pełną powagą stwierdził, że dom stoi pusty bo wszyscy w Mumbaju wiedza że jest nawiedzony i nikt przenikt nie odważy się do niego wejść…Zrobilam zdjęcie bo ponoć tylko wtedy widać ducha. Ja się wole nie przypatrywać…a wy?;)

Okazało się że Mumbaj -jak przystało na byłą kolonię angielską- jest pełen nawiedzonych miejsc! Jednym z najbardziej niezwykłych jest luksusowy Trident Hotel, a właściwie jego 13te piętro. Znajdujący się tuż nad ‘Naszyjnikiem Królowej’ (patrz poniżej), mimo przywileju jednego z najlepszych widoków w Mumbaju postanowił wyłączyć CAŁE piętro z użytku! Słyszałam już o tym, że niektóre hotele omijają 13tkę w numerowaniu swoich pokoi ale żeby tak całe piętro…? W takiej lokalizacji..? Z takim widokiem..?  Ponoć było tyle skarg i dziwnych incydentów, dotyczących nie tylko gości hotelowych na tym piętrze, ale też ludzi przechodzących pod hotelem, że zdecydowano się je totalnie zamknąć a okna zamalować. Równie dziwnym trafem pokoje nad i pod tym pietrem zaczęły być oblegane przez turystów…

::Zamalowane okna 13tego piętra Trident Hotel…brr!::

Nr 3. Marine Drive i podziwianie ‘Naszyjnika Królowej’ przy zachodzącym słońcu

Marine Drive to 3.6-kilometrowy bulwar nad zatoką w południowym Mumbaju, wdzięcznie ukształtowany w literkę C. Nazywany Naszyjnikiem Królowej, ze względu na światła latarni odbijające się w wodzie półkolistej zatoki, wyglądające niczym sznur pereł. Lokalne miejsce spotkań i świetny punkt do oglądania zachodu słońca nad miastem i chilloutu ze znajomymi!

::Półkolista zatoka, Michao, nasza hinduska księżniczka Anania, Francesko oraz… gwiazdobloki – takie same jak w Darłowie!:)::

::Kolorowi Mumbajczycy na bulwarze Marine Drive:: 

Nr 4.  Gateway to India, czyli Brama do Indii

Najbardziej symboliczny monument reprezentujący Mumbaj. Dla Brytyjczyków przypływających do Indii miał być symbolem władzy i majestatu Brytyjskiego Imperium. Zbudowany na progu małego portu na powitanie Króla George’a V w 1911, ukończony został dopiero …10 lat później. Król musiał się ponoć zadowolić kartonowym modelem, bo do czasu kiedy przypłynął do Indii, zdążono wylać tylko fundamenty:)

*Ciekawostka – po ogłoszeniu przez Indii niepodległości , ostatni Brytyjski oddział symbolicznie opuścił Indie, własnie przez Gateway to India, podczas ceremonii w lutym, 1948r.

::Zdjęcie Gateway to India w nocy i zza płota, czyli efekt zwiedzania ‘kiedy-tylko-sie-da’, przed albo po jakiejś ślubnej uroczystości…::

Nr 5. Taj Mahal Palace Hotel 

Nihar kazal nam zrobic tu zdjecie bo najwyraźniej hotel jest bardzo znany. Z czego się zapytacie? Z udawania Taj Mahal..?(ciekawe czy ktoś się kiedyś nabrał) Zdziwicie się, ale nie! 5-gwiazdkowy Taj Mahal Palace HOTEL, otwarty w 1903r, był symbolem ekonomicznego postępu Indii i to własnie on został wybrany na główny cel ataku terrorystycznego przeprowadzony przez Pakistańczyków w Mumbaju w 2008. Atak, a właściwie serię ataków, przeprowadzono na tak szeroką skalę i w tak legendarnych miejscach że do dziś jest o nim głośno (więcej tu)…

::Czy my wyglądamy podejrzanie?  Próbowaliśmy wejść do środka słynnego Taj Mahal Hotel ale nas nie wpuścili::

Nr 6. Market z mega-tanimi ciuchami, torebkami i butami w Bandra West

Magicznie miejsce, gdzie po raz pierwszy poczuliśmy co to znaczy hinduski tłum, oraz gdzie można kupić szmatko-ciuszki za dolara.

(nie ma zdjęcia bo trochę strach było wyjąć aparat plus Michał marudził że mu gorąco w koszuli i dość szybko musieliśmy schronić się przed żarem tropików mumbajskich w kawiarni z klimatyzacją)

:: Najlepsza ze stron globalizacji, czyli cappuccino w Mumbaju::

Nr 7. Bary i Kawiarnie

  • Nasza ulubiona Bombay Coffee House, czyli wybawienie od tłumów i gorąca:

  • Leopold Cafe, znana ze swojej hałaśliwej atmosfery i szumu brudnych wiatraków już od 1871 roku, obecnie przyciągająca (?) turystów z powodu widocznych na ścianach śladów po kulach, po wspomnianych wyżej zamachach z 2008r. To właśnie tu terroryści rozpoczęli serię słynnych ataków. Po kilku minutach masakry gości i pracowników kawiarni, skierowali się do Taj Mahal Palace Hotel.

::Wnętrze słynnej Leopold Cafe::

::’Imprezowe’ pięterko Leopold Cafe, niestety z zachodnią a nie hinduską muzyką::

Nr 8. Mumbajskie slamsy

Nie wiem jak wy, ale od czasów Slumdog Milionera byłam trochę wstydliwie ciekawa jak wyglądaj slumsy i głupio mi było zapytać Nihara czy można zrobić sobie po nich ‘wycieczkę’.  Nihar stwierdzil ze nie powinnam się przejmować, bo rząd robi co może, żeby pomoc ludziom i zredukować slumsy. Co jakiś czas slumsowe dzielnice sa wyburzane a ludzie dostają godne do życia mieszkania, na co sprytni Mumbajczycy …mieszkania wynajmują , a sami budują sobie nowe slumsy i wracają do nicnierobienia, żyjąc z pieniędzy za wynajem.

Nr 9. Miejska plaża, czyli jedyna plaża na świecie, na którą ludzie nie przychodzą żeby się opalać…

Czy jest w ogólę jakiś inny powód żeby przyjść na plażę..? Okazuje się że… TAK! Jako że Indie to kraj pysznego jedzenia, hindusi urządzają tam pikniki z rodzinami i znajomymi. Dodatkowym szokiem jest to, że nikt się nie rozbiera do majtek ani bikini – pomimo 40(!)stopniowego upału.

:: Kolejne świetne reporterskie zdjęcie w moim wydaniu -szybki shot zza okna taxi… ::

Przemieszczając się po Mumbaju takich plaż, bulwarów i miejsc do ‘chilloutu’ w plenerze znajdziecie co najmniej mnóstwo.

::Malowniczy odpływ nad jednym z bulwarów::

::Grupowe zdjęcie nad malowniczym odpływem musi być! ::

Nr. 10 Przejażdżka po mieście taxi i tutejszym tuk-tukiem

Jak się domyślacie Mumbaj jest ogromny, a jak już pisałam nie mieliśmy za dużo czasu. Przemieszczanie się publicznym transportem jest ponoć jedną z rzeczy których NIE należy robić jako obcokrajowiec w Mumbaju, a taxówki są tanie, wiec nie najgorszym pomysłem jest powozić się trochę i zobaczyć kawałek miasta przez szyby samochodu (najlepiej ze znajomym-Mumbajczykiem, który wam będzie opowiadał co własnie mijacie i dogada się z kierowcą gdzie jechać).

::Przejażdżka tuk-tukiem, podobnym do tajlandzkiego, to przygoda sama w sobie. Co ciekawe, w odróżnieniu od tajlandzkich maja licznik wiec kierowcy trudniej jest oszukać pasażera::

Nr 11. Romantyczny park niedaleko hotelu

Park romantyczny, bo na murkach siedzą przytulone pary, ale jak się przejdzie alejką trochę dalej, robi się niezdrowa proporcja ilości mężczyzn do kobiet, wiec się w niego nie zgłębialiśmy…


Podsumowując – zdjęcia totalnie nie oddają zwariowanego i gorącego klimatu Mumbaju- tam trzeba po prostu przyjechać! A jeśli ciekawi was główny cel naszej podróży, czyli hinduskie wesele- zajrzyjcie na bloga już niedługo 😉

tbc…

Follow:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *