Nasze Wielkie Hinduskie Wesele – Część I: ślub Hindu

Indie!:D Do tej pory nie było za bardzo okazji tu zajechać, aż do momentu kiedy zostaliśmy zaproszeni na ślub. Razem z całą gromadą znajomych z Singapuru wylądowaliśmy zatem w Mumbaju na 4-dniowy szalony weekend, pełen pięknych ceremonii, tradycyjnych imprez i luksusowego hinduskiego jedzenia (tak luksusowego że złapaliśmy grypę żołądkową jak wróciliśmy do domu i nie mogliśmy się ruszać przez tydzień).

Jako ze jesteśmy farciarzami, mieliśmy okazje zobaczyć DWA śluby za jednym zamachem, bo para młoda pochodzi z rodzin o innych religiach- Shikha (czyt. Szika) jest Hinduistką, a Aman – Sikhem.

Pierwszego poranka w programie było wesele hinduskie. Michao twierdził, że to tylko dla członków rodziny, ale kiedy zeszłam do hotelowej restauracji na śniadanie, wszyscy byli ubrani (lub pół ubrani) w hinduskie stroje. Szybko przełknęłam jedzenie, pobiegłam na górę i założyłam prostą sukienkę – moje saree musiało poczekać, aż będę miała trochę więcej czasu na przygotowania (saree to taki długi kawałek materiału, który owija się wokół ciała w bardzo specyficzny sposób, co zajmuje co najmniej 15min i dwie hinduskie koleżanki). Ceremonia rozpoczęła się krótko potem i trwała przez kilka godzin. Mimo, że przez większość czasu nie rozumieliśmy co się dzieje, to kolorowa, pełna kwiatów i małych gestów hinduska ceremonia była miła dla oka (zwłaszcza, że profesjonalna kamera filmowała wszystko z bliska, a goście mogli oglądać szczegóły na dużych ekranach). A wygadało to tak:


I. Ślub Hindu!

::ja i moj osobisty Hindus- Michał::

::hotelowy hol magicznie zamieniony w przyjęcie ślubne. Główna uroczystość odbywała się w pokoju który widzicie w tle::

::nie wiem co tu się działo, ale wyglądało to jak biznesy Pana Młodego i rodziny Panny Młodej. Pan Młody to siedzący tyłem osobnik w czerwonym turbanie, Pan ubrany na żółto prowadzi ceremonię, a Pan w różowym kubraczku to brat Panny Młodej::

:: Singapore team! Grupa przyjaciół młodej pary w komplecie ::

::Aman i jego raczej niepewna mina. Przez cały ślub szeroko się uśmiechał, co wzięliśmy za oznakę szczęścia. Dopiero później nam zdradził ze jako Sikh w ogolę nie zna tych ceremonii i nie miał pojęcia co ma robić a jak już robił to nie wiedział czy dobrze (zwróć uwagę na jego miny na kolejnych fotach;) ) ::

::ślubne Hindu-rytuały nad żywym ogniem w środku hotelowej sali- czemu nie::

::najdziwniejszą i najbardziej kontrastową rzeczą w porównaniu do zachodnich ślubów było to, że panował dość duży zgiełk i chaos. Goście głośno rozmawiali, wchodzili i wychodzili z sali, robili zdjęcia, a nawet jedli przystawki oferowane przez kelnerów. Wyobrażacie sobie taką sytuację w Polskim kościele..?:)::

::Aman nie umie namalować kropki na czole swojej przyszłej żony::

::szwagierka Shikhi ratuje sytuację ::

::cierpliwa Shikha znosi wygłupy swojego przyszłego męża::

:: Tradycyjne ślubne stroje były prze-piękne! A to dopiero początek ::

::cała ceremonia była baaaardzo długa::

::Nareszcie! Szczęśliwi nowożeńcy (przynajmniej dla rodziny Shikhi. Para musiała pozostać w osobnych pokojach hotelowych aż do ślubu w tradycji Sikh)::

::czas na gratulacje::

::szczęśliwa Panna Młoda::

:: Grupowe foto naszej gromady z Nowożeńcami::

Resztę dnia spędzilismy na zobaczenie kawałka Mumbaju – patrz: ostatni post o express tour po Mumbaju. Na następny dzień dziewczęta wstały wcześnie rano i udały się na Mehendi.


II. Mehendi, albo po prostu ‘henna party’

Myśląc, że to będzie raczej mała uroczystość,bo początkowo tylko dziewczęta były zaproszone i było to w porze wczesnego lunchu, nie mogłam uwierzyć, kiedy zobaczyłem olbrzymią salę balową w 5* hotelu (naprzeciwko miejsca, w którym się zatrzymaliśmy). A w środku nie tylko zwiewne altany z pufami dla ‘malarek’, ale także bar, parkiet, stoły i ogromne ilości jedzenia w sąsiednim pokoju. To, co zaczęło się jako malowanie dłoni henna, szybko zamieniło się w szaloną imprezę z free-flow drinkowym  i dzikimi tańcami! A wszystko to jeszcze przed właściwą imprezą weselną (“Sangeet”), która miała nastąpić tego samego dnia wieczorem …

:: Moje pierwsze malowanie dłoni henną! Hinduska henna to ciemnobrązowa pasta, która wysycha i po jakimś czasie opada, pozostawiając na skórze pomarańczowe zabarwienie (i zapach!) na około 2 tygodnie. Najtrudniejszą częścią tego doświadczenia było to, że nie można niczego dotykać przez około 2h po zabiegu, żeby pozwolić hennie wyschnąć. A muszę dodać, że na hinduskich imprezach co chwilę podchodzą kelnerzy z kawkami, drineczkami i pysznymi przystawkami… ::

::wzory są improwizowane i inne dla każdej ręki::

:: przybycie chłopaków i początek imprezy – w tle bar, gdzie serwowano kawki ale tez modne drinki. Najwyraźniej nie tylko na polskim weselu ludzie zaczynają ‘zabawę’ od samego rana 🙂 ::

:: bufet z topowym hinduskim-ale nie tylko- jedzeniem  znajdował w przeszklonej sali obok:: 

:: niespodzianka nr 23846: disco światła i muzyka klubowa złożona z zachodnich piosenek, zmiksowanych na styl indyjski. Jeśli nie kliknęliście play na początku posta, macie drugą szansę teraz: ::

 

:: picie, jedzenie, tańce – a wszystko to w porze lanczo-obiadowej, kilka godzin przed właściwą imprezą weselną … ::

:: młoda para pojawiła się dopiero w połowie imprezy, w kolejnym obłędnie pięknym zestawie ślubnych strojów ::

::tak – też jestem gdzieś w tym zbiegowisku:)::

::kto powiedział, że udekorowana, romantyczna huśtwka służy tylko jako tło do zdjęć dla par? Michao zdobywa nowych przyjaciół wśród gości weselnych::

:: Beishi odpadła. A chłopaki oczywiście nie mogli przepuścić takiej okazji do pozowanego zdjęcia::


Te pierwsze 1,5dnia w zupełności by mi wystarczyło na zaliczenie Mumbaju, tymczasem większość zabawy była dopiero przed nami! A w tym:  Sangeet- gdzie tańczymy Bollywoodowy taniec przed prawdziwymi Hindusami, przyjęcie w domu Pana Młodego w centrum Mumbaju, oraz ślub w obrządku Sikhowym. Cześć II już niedługo;)

 

Follow:
udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *