CHINY: W stronę Tybetu! Meili Snow Mountain

Transport z Tiger Leaping Gorge do Deqin zajął nam około 6 godzin (+/- 1 godzina przystanku na kolację w Shangrila po drodze). I to tylko dla tego widoku:

::: Wschód słońca nad Meili Snow Mountain :::

Wschód słońca nad górą Meili jest dość legendarny i teraz wiemy dlaczego. Obudzić się przed świtem i patrzeć, jak ciemne niebo powoli zmienia kolor na jasny fiolet, kiedy pierwsze promienie słońca na kilka krótkich minut oświetlają 6-tysięczniki na pomarańczowo, było dość spektakularne.

A wszystko to w przytulnym, ciepłym pokoju z filiżanką kawy rozpuszczalnej w dłoni (alternatywą było zejście do platformy widokowej świątyni Fei Lai, znajdującej się pod naszym hotelem, co było dla nas nie do wykonania mając na uwadzę mroźną temperaturę na zewnatrz i fakt że był to nasz pierwszy ogrzewany pokój od początku całej wyprawy…)

Dlaczego tak mi zależało żeby tu przyjechać, choćby na jeden poranek? Meili Snow Mountains jest uważane za jedne z najpiękniejszych pasm górskich na świecie. To właśnie to pasmo przyczyniło się do sukcesu małego chińskiego miasteczka Gyaitang po przyjęciu nazwy legendarnego Shangri-La*.

* Gyaitang został przemianowany 17 grudnia 2001 roku po fikcyjnym Shangri-La z powieści “Zaginiony Horyzont” Jamesa Hiltona z 1933 roku. W “Zaginionym Horyzoncie” Shangri-La jest opisywana jako tajemnicza dolina w Himalajach, gdzie główny bohater, brytyjski dyplomata Hugh Conway, ma nadzieję odnaleźć spokój od konfliktów na świecie.

  ::: Platforma widokowa Fei Lai Temple :::

Meili (lub Kawa Karpo, jak go nazywają Tybetańczycy) jest jedną z najświętszych gór buddyzmu tybetańskiego. Co roku na początku zimy przyjeżdżają tu dziesiątki pielgrzymów, aby oddawać cześć świętej górze. Najwyższy szczyt – Kawagebo, wznosi się  6,740 metrów npm. Z powodu niebezpiecznych warunków i (od niedawna) oficjanlego zakazu, żaden z głównych szczytów nie został nigdy zdobyty. W styczniu 1991 r., w jednym z najgorszych wypadków wspinaczkowych w Chinach, sześciu chińskich i jedenastu japońskich alpinistów straciło życie w lawinie.

Nasz tybetański kierowca opowiedział nam o dziwnych okolicznościach wypadku, których nie znajdziecie na Wikipedii.  Ponoć miejscowym nigdy nie podobało się, że ludzie próbują zdobyć ich swoją świętą górę. Gdy pewnego dnia, przy doskonałej  pogodzie, rozeszła się wieść że chińsko-japońska ekspedycje podejmie próbę zdobycia szczytu następnego poranka, Tybetańczycy bardzo się rozgniewali. Cała wioska zebrała się pod świątynią Feilai, modląc się przez całą noc do góry, grożąc, że jeśli człowiek postawi stopę na jej świętym szczycie, przestaną ją czcić. Nad ranem chmury zakryły szczyt i doskonała pogoda nagle się załamała. 17 wspinaczy straciło życie a ich szczątki odnaleziono dopiero po kilku latach i to po drugiej stronie góry..


Podróż do Deqin była nie tylko okazją do podziwiania masywnych 6-tysięczników. Chodziło też o to, by w naszym  mocno-ograniczonym czasie dotrzeć do autentycznych tybetańskich świątyń i kultury, zobaczyć jak miejscowi żyją w tej części świata.

::: Mała wioska przy świątyni Feilai ::

::: Śniadanie w małej, taniej lokalnej jadłodajni z niezwykłym widokiem :::

::: Ekipa wraca do hotelu się pakować a ja robie szybką foto-rundkę po wiosce:::

Nie wspomniałam jeszcze, że dotarliśmy do wioski późnym wieczorem i planowaliśmy wracać do Shangri-La już o 10 rano. Tak, przyjechaliśmy tu głównie na wschód słońca, ale niespodziewanie okazało się, że będziemy mieli okazję odwiedzić kilka miejsc w drodze powrotnej. Nasz kierowca z Tiger Leaping Gorge zaproponował, że po śniadaniu zawiezie nas do Shangrila za tę samą cenę, którą zapłacilibyśmy za bezpośredni autobus, dorzucając bonus w postaci kilka przystanków :


::: Świątynia Feilai, miejsce oddawnia hołdu świętej górze przez Tybetańczyków, zbudowana w 1614 roku podczas panowania dynastii Ming :::

::: Jaskrawe malowidła wewnątrz świątyni::: 

 ::: Tylko z dystansu zdaliśmy sobie sprawę, jak ogromne są te góry! :::


::: Niebywale klimatyczna platforma widokowa po drodze z widokiem na góry wśród magicznych tybetańskich flag modlitewnych :::


::: Miejsce markujące wysokość 4292 metrów nad poziomem morza – gdzie mroźne, rzadkie powietrze sprawi, że nawet parę szybszych kroków zostawi cię bez tchu :::

::: Nasz kierowca wjechał tu tylko dla naszych Hinduskich znajomych, żeby po raz pierwszy w swoim życiu mogli zobaczyć i dotknąć śnieg! 🙂 :::


::: Świątynia Dongzhulin – duży klasztor założony w 1679 r. przez  Piątego Dalaj Lamę. :::

::: Sala Główna :::

::: Przytulny pokoik mnicha wyższej rangi :::

::: Bardzo mocno pachnące masełko przygotowane do… :::

::: … wyrabiania mocno pachnących świec ::::

::: Widok z okna najwyższego piętra Świątyni :::

::: Klasztor pozwala na zakwaterowanie dla 2000 mnichów, a obecnie ok. 700 ,w ok.200 domach takich jak ten: :::


 ::: Następny przystanek : Shangri-La! 😀 :::

Follow:
udostępnij

Komentarzy: 3

  1. Luty 17, 2018 / 1:16 pm

    Niesamowite! Zazdroszcze tych widoków, cos pięknego!

    • tropicalscientist
      Luty 17, 2018 / 2:29 pm

      Może jakiś wspólny trek pod Everstem kiedyś? Albo jakimś mniej uczęszczanym ośmiotysięcznikiem:)

  2. Jola
    Luty 19, 2018 / 10:44 pm

    Widoki przepiękne! I wreszcie nie tylko plaże ale majestatyczne góry.
    Bardzo kolorowy świat , chociaż biedny…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *